Spread the love

Dziś jest Światowy Dzien Zdrowia Psychicznego. Powód jest ważny, bo aż co 10 dorosły Polak cierpi na depresję. Dane są szacunkowe, bo chodzenie do psychoterapeuty i psychiatry to wciąż temat wstydliwy. Mimo wciąż poprawiającego się komfortu życia, poziom stresu rośnie. Choć trudno w to uwierzyć, to podobno 200 lat temu chłop pańszyźniany żyjący pod zaborem był mniej zestresowany niż dzisiejszy korpo-człowiek. Dokąd zmierzasz, świecie!

Jak w tej galopującej rzeczywistości odnajduje się tłumacz-freelancer/mała agencja?

Tłumacz też człowiek i to człowiek ambitny, a więc zestresowany.

Chce się uczyć i rozwijać, chce uszczęśliwiać swoich klientów i zdobywać nowych. Ciągle uczy się nowych technologii i z drżeniem serca czeka, aż pojawi się komputer prawdziwie tłumaczący  i go zastąpi. Zalewa go fala informacji o sukcesach konkurencji, a stąd już tylko krok do niskiej samooceny i depresji.

Jak każdy mały przedsiębiorca, jest człowiekiem-orkiestrą: księgowym, webdeveloperem, headhunterem i handlowcem. Odbiera pisma z ZUSu, USu i walczy, żeby płacić rachunki na czas.

Większość czasu spędza sam na sam z komputerem i ma mało kontaktów z żywym człowiekiem. Czasem gada do swojego psa, jeśli go ma.

Jak tu nie zwariować?

Nie ma wyjścia, trzeba robić sobie przerwy. Codzienne na czas z najbliższymi, książkę i sport. Regularne z dala od komputera.

Trochę medytuję, trochę biegam, jak tylko mogę, idę do lasu. Korzystam z okazji do wyjazdów. Mam ogródek i bawię się w rękodzieło.

Tracę wtedy pieniądze, zyskuję zdrowie.

Zawsze trzeba znajdować czas, by naostrzyć narzędzia.

 

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *