Spread the love

W naszym języku, szczególnie w jego raportach wysokich, często pojawiają się zapożyczenia funkcjonujące w pisowni oryginalnej.

Wiele z nich pochodzi z języka angielskiego i tak mocno rozgościło się w naszej codzienności, że w nikim nie budzi zdziwienia. Weekend, image, jogging, baby sitter, casting, e-mail, dumping to tylko kilka przykładów z języka powszedniego.

Tłumacze języka angielskiego nie mają z nimi żadnych problemów, ale przy przekładzie na inne języki słowa te wymagają tłumaczenia, tak jak reszta teksu.

Język branżowy a zapożyczenia

Istnieją grupy zapożyczeń charakterystyczne dla danej branży i pochodzące głównie z jednego języka obcego. W muzyce spotykamy wiele terminów zaczerpniętych z włoskiego, jak intermezzo, concerto grosso, crescendo czy allegro. Wiele terminów kucharski pochodzi natomiast z francuskiego, np. anchois, founde czy garnie. Prawo kocha łacinę. Zapożyczenia te mają swoje historyczne uzasadnienie i dziś nie będziemy zajmować się zagadnieniem, czy czystość języka jest wartością wartą ochrony.

Lojalność tłumacza

Dziś zastanowimy się, co ma zrobić tłumacz pracujący nad przekładem tekstu, gdy napotka tego typu zapożyczenia.  Czy ma pozostać lojalnym wobec autora, który być może chciał pochwalić się erudycją, i przenieść wyrazy obcojęzyczne do tłumaczenia? A może powinien wykazać się raczej lojalnością z odbiorcą, który będąc czytelnikiem jego tekstu, być może powinien zostać bardziej uszanowany.

Oczywiście zagadnienie to nie jest ściśle etyczne. Rola tłumacza nie polega na okazywaniu sympatii autorowi ani odbiorcy. Rola tłumacza polega na … no właśnie, na czym. Na zadbaniu by autor i odbiorca się porozumieli. Ale przecież troska o porozumienie nie należy wyłącznie do tłumacza. Jeśli fizyk kwantowy wystąpi z prezentacją swoich badań naukowych na konwencji dla hodowców roślin strączkowych, to żaden tłumacz im nie pomoże!

Jak tłumaczyć zapożyczenia

Zajmijmy się jednak sytuacją częstszą, gdy tłumacz przekłada, powiedzmy wystąpienie polityka, na język obcy.  Wyobraźmy sobie, że jest to polityk elokwentny i kochający wyrażenia erudycyjne, a jego przemówienie pełne jest zapożyczeń z francuskiego z obszaru dyplomacji i stosunków międzynarodowych. Czy zachować je w tłumaczeniu w brzmieniu oryginału? Odpowiedź, jak to często bywa przy tego typu zagadnieniach, brzmi „to zależy”. Zależy od języka docelowego. Język angielski nie lubi się z francuskim, podobnie niemiecki. Nieznajomość wyrażeń tableau, porte-parole, czy à rebours przez odbiorców wynikać będzie nie z faktu ich nieoczytania, po prostu stąd, że takie zapożyczenia w ich języku nie funkcjonują. Najlepiej to sprawdzać, a gdy to niemożliwe, tłumaczyć, a nie kopiować.

Ku przestrodze!

Słyszałam historię tłumacza języka niemieckiego, który uczestniczył w negocjacji umowy. Gdy w pewnym momencie strona polska zaproponowała ponowne przejrzenie zapisów, tym razem a tergo (od końca), Niemcy wpadli w konsternację. Podobno w języku niemieckim ten termin funkcjonuje wyłącznie w obszarze seksualności i oznacza stosunek od tyłu!!! To się nazywa ups 🙂

Spread the love

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *